Blog Moniki

Kwiecień 8, 2009

Lesbijki w akcji

Filed under: Uncategorized — monis78 @ 4:18 pm

Dla wielu mężczyzn sprawa jest jasna: „Lesbijki muszą być raz porządnie przerżnięte, a wtedy znów będą chciały robić to z chłopem!’. Tak uważa Zdzisław (35). Nie może zrozumieć tego, że niektóre kobiety kochają się wyłącznie z innymi kobietami. Nic dziwnego, ostatnia panienka, sexy laska, którą wyrwał w Sopocie, okazała się lesbijką. Najpierw go podpuściła, rozgrzała do czerwoności, a gdy stwardniała mu pałka, dziewczyna powiedziała: „Nie potrzebuję członka, żeby być szczęśliwa!”. Renata (27) potrafi zrozumieć złość Zdzisława. – Takie postępowanie jest nie fair. Wiem, jak to działa na facetów – mówi. Sama jest lesbijką i też nie potrzebuje penisa, by się zadowalać. – Niczego mi nie brakuje – opowiada delikatna brunetka w skąpym bikini. Zdradza nam, że wraz ze swoją przyjaciółką Marlenką (24) często organizują mini orgietki w ściśle babskim gronie. – Wielkim plusem takich spotkań jest to, że nie muszę objaśniać koleżankom, jak odczuwa kobiece ciało. Przecież każda dziewczyna wie, gdzie jest jej łechtaczka i jak należy ją stymulować, żeby było nam najprzyjemniej. Według Renaty sex lesbijski jest delikatniejszy, więcej w nim przytulania i pieszczot. A przy tym mniej brutalności, bo partnerka nie skupia się tylko na rżnięciu. – My długo pieścimy swoje brzuszki, głaskamy skórę na wewnętrznych stronach ramion, wodzimy dłonią wzdłuż kręgosłupa i oczywiście liżemy się między nogami. Trzeba dodać, że lesbijki są mistrzyniami zabaw z języczkiem. – W naszym wypadku brak członka w łóżku jest zaletą. Wtedy języczek staje się instrumentem wyrafinowanej gry miłosnej – mówi jej przyjaciółka Marlena. No a jak to jest z wsuwaniem? – Są przecież ogórki, banany czy wibratory, nie? Zresztą, często ich po prostu nie potrzebujemy mówi Renata. – Najprzyjemniej jest wtedy, gdy moja kochanka wkłada mi dwa palce do szczelinki, penetruje dziurę i stymuluje punkt G. Dilda – jak twierdzi – to nie dla niej. – Gdyby jednak interesowały mnie członki, to wybrałabym jakiegoś prawdziwego, a nie kawałek plastiku – zwierza się Renata. Beata (35) pociąg do kobiet odkryła późno, miała więc wiele kontaktów z mężczyznami. – Moi faceci zawsze byli mili, opiekuńczy, ale choć z nimi sypiałam, to jednak tak do końca mnie nie podniecali… Gość, z którym byłam, rżnął mnie porządnie, trzeba mu to przyznać, stawał na wysokości zadania i starał się zrobić wszystko, by mnie zaspokoić. Ale jakoś orgazmu z nim nie przeżyłam. Inaczej niż z moją obecną przyjaciółką, Magdą. Mężczyzn postrzegam podobnie jak heteroseksualny facet patrzy na kolegę czy geja. Nie stanowią dla mnie obiektu seksualnego. Ale są też lesbijki, które uprawiają seks i z kobietami, i z mężczyznami. Na przykład Monika (28): – Jestem mężatką od pięciu lat i współżycie seksualne z moim mężem jest wspaniałe. Mimo to „zdarzyło mi się”. Siedziałam na sofie z moją koleżanką, piłyśmy winko i wygłupiałyśmy się. W pewnej chwili moja dłoń znalazła się przypadkowo na jej piersi. Zauważyłam, że błyskawicznie stwardniały jej sutki. Mnie też wzięło. Zaczęłyśmy się całować. Potem rozebrałyśmy się, by „zbadać” nasze ciała. Skończyło się na numerku z języczkiem w pipce. Na koniec miałam niesłychany orgazm! Takiego nie przeżyłam nawet z moim mężem! Mimo tego niezwykle silnego doświadczenia Monika na pewno nie zrezygnuje z uprawiania gorącej miłości ze swoim małżonkiem. – Wiem przecież, do czego może się przydać twardy członek… – śmieje się nasza rozmówczyni. Jej mąż nie ma pojęcia o tych tajemnych spotkaniach z przyjaciółką. – Nie mówiłam mu, bo nie wiem, jak by na to zareagował. Pewnie by pomyślał, że nie potrafi mi dogodzić, a tak nie jest. Monika to ukryta biseksualistka. Jest wiele podobnych jej kobiet, choć większość nie zdaje sobie sprawy, ze mają takie skłonności. Często brakuje im po prostu okazji, by spróbować sexu z lesbijką. – Wiele z moich koleżanek zdziwiłoby się, jakie to przyjemne uczucie mieć w ramionach drugą kobietę – mówi Monika.

Marzec 27, 2009

Witaj Pamelo

Filed under: sex — Tagi: , , — monis78 @ 2:54 pm

Dawno tu nie zaglądałam, bo miałam inne sprawy na głowie, ale co tam… W końcu to nie jest dziennik, tylko pamiętnik. Ostatnie dwa tygodnie, a szczególnie dzisiejszy dzień, był po prostu zajebiste. Wreszcie udało mi się zaliczyć Pamelę z czwartej C i cieszę się jak nie wiem co, bo wygrałam zakład. Miśka wisi mi dziesięć browarów i tę piękną czerwoną kieckę, którą miała na imprezie u Iwki. Przeleciałam najfajniejszą dupę w szkole, choć Miśka twierdziła, że nigdy mi się nie uda, bo Pam to taka bardziej cnotka i że byle komu nie daje. Wkurtegowała mnie tym „byle komu”, więc wyciągnęłam łapę i powiedziałam: – Za dwa tygodnie będzie moja. Udało się w ostatniej chwili i łatwo nie poszło. Pamela stawiała zaciekły opór. Może ktoś jej o mnie coś nagadał, bo na początku zachowywała się nieufnie. Wzięłam ją na romantyzm. Powłóczyste spojrzenia, przekazywane na przerwach liściki, w których znajdowały się czułe wyznania, fragmenty sexualnych wierszy i zasuszone kwiatki zrobiły wreszcie swoje. Laska zgodziła się na pierwszą randkę. Miałam znakomitą okazję, by potrenować bajer i zawrócić jej w głowie. Zgrywałam się na subtelną. Wyznałam, że udaję zdzirę, bo boję się zranienia, ale w głębi duszy jestem delikatną, potrzebującą czułości istotą. Musiała chwycić przynętę, bo pocałowała mnie na do widzenia w kąciki ust, a wieczorem przysłała esemesa, że bardzo się cieszy z naszej znajomości. Dokładnie to napisała: „Zobaczyłam cię w innym świetle i bardzo ci w nim do twarzy”. Ja pierdzielę, ale odjazd. Zaprosiłam ją do domu. Starzy pojechali na działkę robić jesienne porządki i zostawili mi wolną chatę na cały weekend. Kupiłam wino i ptasie mleczko, zapaliłam świece i znalazłam w zbiorach ojca kompakt z piosenkami Grechuty. Pamela przyszła o szóstej. Wyglądała ekstra w tych swoich obcisłych dżinsach i bluzce odkrywającej pępek. Poza tym rozpuściła włosy, czego w budzie nigdy nie robiła. Nie zamierzam ściemniać, była śliczna i coraz bardziej mi się podobała, no ale zakład to zakład. Sprawa honorowa. Rozmowa trochę kulała, więc włączyłam muzę i zaproponowałam pląsy. Kiedy Pam mnie objęła, poczułam się lekko skołowana. Pachniała bosko, a dotyk jej ciała zelektryzował moje zmysły. Na chwilę straciłam zimną krew i dałam się ponieść nastrojowi. Na szczęście, szybko wróciłam do równowagi. – Bardzo mi na tobie zależy – skłamałam, patrząc jej prosto w oczy. A ta, głupia, uwierzyła i nadstawiła rozchylone usta. Całowałyśmy się bite dwadzieścia minut. Przyznaję, było spoko, a nawet bardziej niż spoko. Jak dwie laski migdalą się w ten sposób, to nie ma zmiłuj, musi nastąpić ciąg dalszy. Teraz albo pożegnaj się z markową kiecką i piwem – pomyślałam i zaczęłam manipulować palcami przy guzikach jej bluzki. Po odpięciu trzech zatrzymała moje dłonie. Wyglądała na spiętą i zestrachaną. – Nie zrobię niczego wbrew twojej woli – obiecałam poważnym tonem. Spojrzała mi w oczy i po kilku dramatycznie długich sekundach cofnęła ręce. Starłam się być cierpliwa i delikatna, co nie było łatwe, bo lubię ostrą jazdę, a nie „bułkę przez bibułkę”. Dotknęłam jej piersi dopiero przy następnym pocałunku. Zadrżała. Ja chyba też. Nie bez przyjemności zaczęłam muskać opuszkami sutki i wodzić wilgotnymi wargami po jej łabędziej szyi. Kiedy schyliłam głowę i pocałowałam jej pierś, włożyła mi rękę we włosy i cicho westchnęła. To był odpowiedni moment, żeby wzmocnić pieszczoty, więc wzięłam w usta lewy sutek i leciutko go przygryzłam. Na odsłoniętym dekolcie Pameli pojawił się rumieniec podniecenia, a brzuch obsypała gęsia skórka. Mam w swoim pokoju całkiem duże i wygodne łóżko, ale uznałam, że uprawianie sexu na podłodze salonu, w świetle świec, może być bardziej romantyczne. Mową ciała dałam Pam do zrozumienia, że schodzimy do parteru i już po chwili trzymałam ją w ramionach na miękkim dywanie, i całowałam w natchnieniu ramiona i piersi. Była prawie moja. A prawie – jak wiadomo – robi różnicę, dlatego położyłam dłoń na pasku jej dżinsów. Odpięcie metalowego guzika trwało dwie sekundy, ekspresu połowę krócej. Nie nosiła bielizny. Wyczułam pod palcami gładką skórę, a niżej odrastające włosy łonowe. Żarty się skończyły. Dotarłam do ogródka i przywitałam się z gąską. Gdy rozsunęłam palcami wilgotne wargi i zaczęłam je głaskać, Pam zesztywniała, a jej oczy poszukały moich oczu. – Nie chcesz? – spytałam – Chcę – wyszeptała wyraźnie zawstydzona, jakby robiła to po raz pierwszy. Pierwotnie nie planowałam oralu. Chciałam doprowadzić ją orgazmu w prosty sposób, zwykłym pocieraniem łechtaczki z możliwością dostania się do środka, ale kiedy patrzyłam na jej śliczną twarz, zmieniłam zdanie. Zrozumiałam, że jej pragnę. Była piękna i bardzo mnie pociągała. – Odpręż się – poprosiłam, a potem zdjęłam z niej spodnie i bez dalszych ceregieli wpakowałam głowę między uda. Miała śliczną muszelkę. Miśka twierdzi, że ten fragment kobiecej anatomii nie ma nic wspólnego z estetycznymi widokami, ale ja się z tym nie zgadzam. Cipki są fascynujące i koniec. Niby takie same, a jednak każda inna. Zaczęłam pieścić ją ustami. Robiłam to powoli, żeby łechtaczka stała się łatwo wyczuwalna. Kiedy osiągnęłam swój cel, język zajął się resztą i bez trudu doprowadził Pamelę do głośnych jęków rozkoszy. Było jej dobrze. Wiła się i drapała paznokciami dywan. Wyciągnęłam ręce i złapałam ją za piersi. Wtedy szarpnęła biodrami. Jej brzuch opanowały gwałtowne skurcze. Miała orgazm i nie wiem, jak to możliwe, ale ja też go miałam. Zaskoczona tym, co się ze mną stało, podciągnęłam się wyżej i przytuliłam do siebie drżącą z rokoszy Pam. Milczałyśmy przez wiele długich minut, ale ta cisza nie wydawała się krępująca. Są chwile, kiedy słowa nie są potrzebne i to była właśnie taka chwila. – Sprawiłaś mi niesamowitą rozkosz – odezwała się wreszcie Pamela. Spojrzałam jej w oczy i musnęłam ustami rozchylone wargi. – Chcesz jeszcze? – spytałam z uśmiechem. – Chyba teraz ja powinnam… – zaczęła. – Mną się nie przejmuj – weszłam jej w słowo i sięgnęłam dłonią do piersi. W sumie podczas sexu zrobiłam jej trzy minety, ale nie dostałam się do środka, bo… jest dziewicą. Czy to nie urocze? Ja miałam w sumie dwa orgazmy, ten dziwny, bezdotykowy i drugi, porażająco głęboki, wywołany językiem Pam. Rany, ale ta dziewczyna potrafi lizać! Nie została na noc, bo nie mogła, ale umówiłyśmy się na jutro do kina. Myślę, że obejrzymy film, a potem wrócimy do mnie i będziemy się kochać. To dziwne, ale pragnę tej… Musiałam na moment przerwać, bo dzwoniła Miśka. Okłamałam ją w sprawie zakładu. W nosie mam browar i wszystkie kiecki świata. Pamela jest warta znacznie więcej. Chyba wpadłam we własne sidła…

Marzec 24, 2009

Znudzony podglądacz

Filed under: sex — Tagi: , , — monis78 @ 1:58 pm

Faceci zawsze chcą mieć jakąś zabawkę. Najbardziej oczywiście lubią kobiety. Ale gdy panienki nie ma u boku, wystarczy też lornetka. Czasem widać przez nią naprawdę ciekawe rzeczy… James Hardy posiadał wystarczająco duży, odziedziczony po bogatej cioteczce majątek, by nie stresować się życiem i trzymać się z dala od jakiegokolwiek zajęcia. Jego dom był położony na szczycie jednego ze wzgórz na Lazurowym Wybrzeżu. Miejsce piękne, malownicze, a więc bardzo cenne. Na tym samym stoku w ostatnim czasie zamieszkało wiele majętnych osób. Hardy wiedział, kim są, skąd pochodzą i ile mają na koncie. Musiał ich sprawdzić, zanim sprzedał im te parę działek budowlanych… Mężczyzna większość dnia spędzał w domu. Był samotny, więc nudził się trochę, dla zabicia czasu zaglądał sąsiadom w okna przez lornetkę. Oczywiście z nadzieją, że przy okazji porównywania wyposażenia bogatych domostw wypatrzy tam jakąś rozebraną babkę. Dzisiaj mu się udało. Brigitte Camus, żonka pewnego przemysłowca, znów sprowadziła sobie do łóżka umięśnionego kochanka. Hardy z przyjemnością przyglądał się dwóm ciałom kłębiącym się na pościeli. Brigitte, choć już nie najmłodsza, nadal miała niezłą figurę. Tyłek jędrny i duży, że sam Rubens zachwyciłby się jego widokiem, piersi wciąż sterczące i wyraźnie górujące nad płaskim brzuchem. No i jeszcze te kształtne uda i długie nogi, które lekko i zwinnie unosiły resztę ciała, kiedy czasem spacerowała nago po domu. Dzisiaj podglądacz trafił na całkiem gorącą scenkę. Napakowany typ posuwał teraz kobietę prosto w tyłek. Najpierw fachowo roztarł lubrykant na sterczącym członku, odrobiną żelu posmarował też czekoladową dziurkę swojej kochanki. Później przyłożył do niej błyszczącego fiuta i jednostajnym ruchem, ale bardzo ostrożnie zaczął wnikać do środka. Hardy wstrzymał oddech z wrażenia. Takiego numerka sam chętnie by spróbował. Ale zawsze brakowało mu śmiałości do płci pięknej. Musiał się zadowolić darmowym przedstawieniem, jakie sprezentowała mu ta napalona parka. Ciśnienie w spodniach jednak zrobiło swoje. Mężczyzna włożył rękę do rozporka i wyjął z niego chuja. W jednej dłoni trzymał teraz lornetkę, a drugą miętosił swój organ. Nie było mu wygodnie i trochę narzekał, że nie może utrzymać jej w jednym miejscu. Ręka mu drętwiała. Gruby kutas umięśnionego kochanka pani Camus powoli wsuwał się w odbyt kobiety. Przez lornetkę było widać jak na dłoni, jak mięśnie Brigitte zaciskają się i rozkurczają na członku, a ten coraz głębiej wpycha się w jej szparkę. Młodzian miał napięte pośladki, twarz mu poczerwieniała. Najwyraźniej z oporem przychodziła mu penetracja odbytu kobiety, jednak nie przerwał wkładania. Nie szarpał się do przodu, tylko spokojnie nacierał. Po paru ostrożnych ruchach do przodu i do tyłu było widać, że atleta coraz pewniej czuje się w dziurce tej dojrzalej kobiety. Po kilku pchnięciach chuja wte i wewte przyspieszył ruchy, a jego posuwiste wkładanie i wyciąganie stało się bardziej urywane i gwałtowne. Mężczyzna nie zaniedbywał też cipki swojej kochanki. Zręcznym ruchem sięgnął do łechtaczki Madame Camus i umiejętnie ją pocierając, coraz bardziej rozpalał kobietę. Ogarniająca Brigitte rozkosz powodowała, że teraz przez każdą komórkę jej ciała przenikały fale sexu. Kobieta drżała, jęczała, a z jej ust dolatywały spazmy. Oddech stał się szybki i urywany. Gdy w końcu osiągnęła orgazm, obserwujący całą akcję mężczyzna miał wrażenie, że nie tylko widział, ale też usłyszał z daleka jej krzyk. To dopiero widowisko! W tym czasie Hardy też musiał obniżyć swoje napięcie sexualne. Szarpał teraz za kutasa, lornetkę odłożył na bok i po kilkunastu szybkich ruchach ręką wytrysnął. Gdy ponownie skierował wzrok na okno sypialni Brigitte Camus, zobaczył, ze łóżko jest już puste. Kobiety nie było także następnego dnia. Później zwrócił uwagę na coś innego. Wnętrze mieszkania nieznacznie się zmieniło. Stało się inne niż je zapamiętał. Pomagał jej przecież urządzać willę i kupować antyczne meble i inne dekoracje. Poza tym teraz nie widział żadnych ubrań, znikła też figurka zamówiona przez panią Camus u pewnego artysty. Od pracującej w rezydencji sprzątaczki Hardy dowiedział się w końcu, że wielmożna pani rozstała się z mężem i wyjechała ze swoim młodym kochankiem. Podglądacz jednak nie uwierzył w taką wersję wydarzeń. W końcu żadna kobieta nie zostawia faceta z sejfem pełnym pieniędzy dla jakiegoś chłystka z wielkim członkiem… Jednak nie miał żadnego dowodu na potwierdzenie swoich podejrzeń i jego prywatne śledztwo utknęło w miejscu. Aż pewnego dnia przypadkowa obserwacja pchnęła je na właściwe tory. Hardy pojechał do miasta i poprosił o rozmowę z komisarzem Leblanc. Policjant pytająco spojrzał na opalonego na brązowo mężczyznę. – Mówi pan, że ma wskazówki dotyczące miejsca pobytu Brigitte Camus? Hardy skinął. – W ogrodzie mojej sąsiadki coś jest nie tak… – zaczął. – Albo ktoś przypadkowo zakopał tam swój szpadel, albo pod ziemią leży coś innego. – Szpadel? Dlaczego właśnie szpadel? – Leblanc nie kapował, o co chodzi temu upierdliwemu facetowi. Hardy skrzywił się. Najwyraźniej przecenił inteligencję komisarza. – Tak myślałem, że nie ma pan pojęcia o ogrodnictwie i hodowli zwierząt. Szpadel jest ze stali. Jeśli zakopie się go w pobliżu kwiatów, te mogą zmienić kolor albo całkiem zwiędnąć. – A zwiędły? – Akurat nie o to chodzi. Ale oni mieli dotychczas różowe hortensje. – A teraz? – zaczął się denerwować Leblanc, bo miał już dość tego cedzenia słów i dozowania informacji. – Teraz kwitną na niebiesko! – Chce pan powiedzieć, że ktoś zasadził tam niebieskie hortensje? Tętno komisarza podskoczyło do 180 uderzeń na minutę, poczerwieniał z gniewu. Natomiast Hardy po raz kolejny przewrócił oczami i rzekł: – Oczywiście, że nie. Hortensje zwykle mają różowe kwiaty. Ale gdy w ziemi znajduje się zbyt duża ilość żelaza, zabarwiają się na niebiesko. Dlatego przypuszczam, że Monsieur Camus uderzył panią Brigitte metalową figurką, która zniknęła w tym czasie, gdy moja sąsiadka. Sądzę również, ze pan Camus zakopał ciało małżonki wraz z figurką. To wyjaśniałoby inny kolor kwiatów. – Jeśli to prawda… – powiedział do siebie komisarz i wybiegł z pokoju. Hardy miał całkowitą rację. Znaleziono ciało. W następstwie mąż pani Camus dostał dożywocie. A starszy pan z lornetką czeka na szczycie wzgórza, aż jakaś kolejna parka wprowadzi się do opuszczonego domu i zrobi przed nim kolejne przedstawienie.

Marzec 19, 2009

MÓJ LOVER MUSI BYĆ NAPALONY TAK JAK JA!

Filed under: sex — Tagi: , — monis78 @ 4:35 pm

To dopiero sztuka! 24-latka, która zarabia jako tancerka erotyczna, gogo i modelka, to prawdziwy cud natury. Klaudia ma nie tylko piękną buźkę, ale i idealną figurę (90-61-92). Na pytanie, co może zaoferować facetom, łodzianka odpowiada wprost: „Wszystko!”. Można jej wierzyć na słowo… Klaudia, która lubi dobrą zabawę, wesołe imprezy, otwartych ludzi oraz sex, mówi: – Dobry numerek jest gwałtowny, dziki, namiętny… Więc zedrzyj mi majtki, wyciągnij kutasa i bierz się do roboty! Klaudia bardzo wielu rzeczy już próbowała, ale ciągle jeszcze nie zaliczyła jednego: – Marzę o tym, by zrobić imprezkę w trójkącie. Ale nie z dwoma facetami, lecz ze mną, jakąś inną kobietą i mężczyzną. Jestem bowiem „bi”. Klaudia chętnie jeździ na kutasach i często zmienia partnerów. Mimo to nie jest nieodpowiedzialna i doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie ze sobą AIDS. Zawsze się więc zabezpiecza. W torebce stale ma zapas prezerwatyw. W końcu nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja do dupczenia, nie? Łodzianka, która lubi gorącą czekoladę, koty i konie, chętnie flirtuje. – Na razie nie mam ochoty na stały związek. Za bardzo sobie cenię moją wolność. Mogę pójść do łóżka z każdym, kto mi się akurat spodoba i nie muszę się z tego przed nikim tłumaczyć. Sex jest dla mnie bardzo ważny. Często mam ochotę, by się postukać. Gdy trafię na takiego, który mnie podnieca, chcę, żeby zaspokajał mnie kilka razy w ciągu dnia. Najchętniej kocham się od tyłu, gdyż w tej pozycji mogę dodatkowo stymulować sobie łechtaczkę i przeżyć zajebisty orgazm. Nie jestem dziewczyną, która lubi TO robić długo i delikatnie. Palcami pomagam sobie, żeby było szybko i intensywnie, a po parunastu minutach robię to jeszcze raz! Kocham być wylizywana, sama też biorę się za kutasa i pozwalam facetowi trysnąć mi do ust. Ale musi się szybko sprężać, bo w końcu moja cipka nie lubi długo czekać. A jak wyglądałby ktoś, z kim chciałaby się związać na stałe? – To musiałby być twardziel. Bezczelny, czasem arogancki, taki trochę szalony. Krótko: tak napalony, jak ja. Poza tym to musiałby być gość z pomysłami. Taki, który chciałby mnie pruć w publicznych miejscach. No i który nie bałby się mnie! Bo ja przecież nie jestem kobietką mającą fiu-bździu w głowie i myślącą tylko o fryzjerze i kosmetyczce. Dla mnie liczy się zabawa. I przyjemność kilka razy dziennie!

Marzec 11, 2009

Nie kryj w sobie wszystkiego

Filed under: sex — Tagi: , , — monis78 @ 1:17 pm

Jesteśmy parą już ze trzy lata. I niby wszystko jest w porząd­ku, a jednak wydaje mi się, że mój Piotr czuje się odrobi­nę zawiedziony. I wcale nie chodzi o sex! Ostatnio wy­znał mi, że jestem zdystan­sowana do niego. Nie wiem, jak jego przekonać, że się myli!

Theme: Banana Smoothie. Blog na WordPress.com.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.